ZAPRASZAMY DO ZAPOZNANIA SIĘ Z TREŚCIĄ OSTATNIEJ I ARCHIWALNYCH PUBLIKACJI

 

Lublin nr 1–2 (111–112)/2022

Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy, Zdumienie i niedowierzanie, lęk i przerażenie. Wojna u naszych granic! Polska stała się krajem przyfrontowym. Świat został zaskoczony rosyjskim najazdem na Ukrainę, choć w prasie polskiej jak i światowej nie używa się terminu „wojna” – jedynie „agresja”. A przecież Rosja nie kryła wojennych zamiarów. Już na przełomie października i listopada poprzedniego roku zaczęła gromadzić wojska wzdłuż granicy z Ukrainą. 24 lutego zmobilizowane jednostki zaczęły działania militarne. Pierwsze dni zmagań nie przyniosły Rosjanom spektakularnych sukcesów, nie powtórzyła się historia z roku 2014, atak mocarstwa w ogromnym stopniu zjednoczył Ukraińców w oporze przeciw najeźdźcom, większość państw świata w proteście przeciw inwazji wprowadziła sankcje gospodarcze wobec Rosji. Zaatakowani otrzymali znaczące wsparcie wojskowe jak i humanitarne, także z Polski. Trzy miliony Ukraińców schroniły się w naszym kraju.

W 18. dniu wojny rozpoczęliśmy redakcyjną rozmowę o sytuacji za polską granicą, wzięli w niej udział nasi autorzy: ks. prof. Edward Walewander, prof. Czesław Michałowski oraz red. Wojciech Pestka i niżej podpisany. Prezentujemy zapis dyskusji prowadzonej blisko dwa tygodnie. Jest ona – jestem o tym głęboko przekonany – istotnym dokumentem naszych emocji, niepokojów, obaw, przewidywań. W tracie wymiany zdań rozmówcy wskazali na wiele analogicznych posunięć rosyjskich w przeszłości. Byliśmy zgodni, że niewielu polityków potrafiło przewidzieć reakcje i działania Rosji, zaś nieliczni ośmielili się mówić o nich głośno. Jednym z odważnych był prezydent Lech Kaczyński.

12 sierpnia 2008 roku, w piątym dniu wojny rosyjsko-gruzińskiej, ówczesny prezydent naszego kraju przyleciał do zaatakowanej przez Rosjan Gruzji, aby pokazać Gruzinom, że nie są sami. Zaprosił do swego samolotu przywódców Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii.

Tego dnia w Tbilisi przemówił do ponad 200 tysięcy Gruzinów zgromadzonych na wiecu, wygłosił porywające przemówienie, które przeszło do historii. W swym wystąpieniu podkreślił, że obowiązkiem społeczności międzynarodowej jest solidarne przeciwstawienie się rosyjskim dążeniom imperialnym. „Świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!” – ostrzegał. Zapewnił gruzińskich obywateli, że nie zostali sami w walce z Rosją.

Dziś Moskwa używa w odniesieniu do wojny na Ukrainie terminu „specjalna operacja wojskowa”, twierdząc, że „wyzwala” ludność rosyjskojęzyczną od nielegalnego rządu w Kijowie, który zgodnie z kremlowską propagandą tworzą neonaziści. Warunki Władimira Putina to „demilitaryzacja i denazyfikacja” Ukrainy, a także oderwanie Donbasu i zachowanie Krymu. Podobną propagandę słyszeliśmy w roku 1939, kiedy Armia Czerwona wtargnęła na tereny Polski wschodniej. Konflikt – co do tego nikt nie ma złudzeń – szybko nie wygaśnie, choć do jego zakończenia usilnie dążą Niemcy i Francja. To właśnie Niemcy są najbardziej przerażeni nie tyle wojną na Ukrainie, ile faktem, że Rosja jej nie wygrywa. Niemieckie interesy są rujnowane przez armię Putina. Te dwa kraje są gotowe przekonywać Ukrainę do zawarcia pokoju nawet kosztem znacznej utraty jej terytorium. Sugerowanie takich warunków – powiedział w redakcyjnej rozmowie profesor Czesław Michałowski – to kpina z godności obywateli. To właściwa ocenia.

A w świecie kilka ważnych wydarzeń: prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przemawiał w Bundestagu (17.03.2022), prezydent USA Joe Biden wygłosił przemówienie na Zamku Królewskim (26.03.2022), a rosyjski portal pravda.ru w skandaliczny sposób oskarża polskie władze o chęć wywołania wojny światowej. Wzywa też do „denazyfikacji” Polski. Polska wciąga świat w trzecią wojnę światową – tak brzmi tytuł tekstu, którego autorką jest Liubow Stepuszowa. Artykuł odnosi się do wizyty, która w w Kijowie złożyli premier Mateusz Morawiecki, wicepremier Jarosław Kaczyński oraz szefowie rządów Czech i Słowenii, Petr Fiala i Janez Janša. I jeszcze jedna refleksja z dwóch miesięcy wojny. W ciągu kilkudziesięciu dni nastąpiło zniszczenie mitu niezwyciężonej armii rosyjskiej, która w krótkim czasie pokona każde państwo, poza – rzecz jasna – Stanami Zjednoczonymi.

Do tych wydarzeń odnoszą się materiały zgromadzone w numerze „Lublina”, który trafia do rąk Czytelnikowi. Polecam piękne historyczne rozprawy: prof. Mirosława Szumiły o Symonie Petlurze, przywódcy niepodległej Ukrainy, dra Bartosza Staręgowskiego o zwycięstwie nad Rosjanami w bitwie pod Orszą, błyskotliwy esej prof. Jadwigi Mizińskiej Pandemia i Putin, wreszcie fascynujący wywiad z profesorem Pawłem Hrycenką, wybitnym ukraińskim politologiem i językoznawcą, Rosji nie chodzi o język, tylko o imperium. A ponadto: poruszające pamiętniki ks. prof. Zygmunta Zielińskiego, i Jerzego Jacka

Bojarskiego, piękne wiersze, listy z Ukrainy, komentarze do pierwszych dni wojny, refleksje o inflacji profesora Mariana Żukowskiego, relacje z jubileuszy, recenzje i wspomnienia o lubelskich naukowcach.

***

I do spotkania za dwa miesiące – redaktor

__________